| Fałszywe dokumenty w Schwedt? | |
|
Rutkowski broni spawaczy
Za oszukiwanymi spawaczami ujął się detektyw Krzysztof Rutkowski. Wczoraj na konferencji prasowej w Szczecinie poinformował, że wytropił aferę z podrobionymi dokumentami na drukach ZUS w firmie, która zatrudnia m.in. spawaczy w rafinerii w niemieckim Schwedt. Straty dla państwa w wyniku podobnego procederu, który - według niego - uprawiają też inne spółki, szacuje na "miliony złotych". Chodzi i firmę RBS zarejestrowaną w Szczecinie, a działającą w miejscowości Lisie Pole w Zachodniopomorskiem, która zatrudnia Polaków. Byli oni przez nią wysyłani do pracy za granicą. Przepisy unijne mówią, że jeżeli pracownik delegowany jest do roku czasu, to płaci składki na ubezpieczenie społeczne w kraju pochodzenia, ale musi mieć przy sobie dokument E 101, który wystawia ZUS. Takie dokumenty jednak w RBS fałszowano, aby uniknąć płacenia ponaddwukrotnie wyższych stawek ZUS. Zatrudniani nie zdawali sobie z tego sprawy, a w razie wypadku zostaliby pozbawieni odszkodowania. Nie wiedział też o tym ZUS. Straty z tytułu procederu ponosiła również skarbówka. Podczas konferencji detektyw zaprezentował druki E 101, które
jego zdaniem podrobiła firma RBS należąca do Esrefa M., byłego
obywatela serbskiego. Były to kserokopie ze sfałszowanymi
pieczątkami Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Moi ludzie nawiązali kontakt z brygadzistą na terenie rafinerii w Schwedt, który przekazał im sfałszowane dokumenty. Jednocześnie weszli do biura firmy RBS - informował. O sprawie Rutkowski powiadomił niemiecką policję i służby celne, ale te nie zainteresowały się sprawą. Podobnie jego zdaniem zachowała się Prokuratura Szczecin-Niebuszewo. Ta jednak ustami swojego rzecznika odpiera zarzuty twierdząc, że procedury odbywają się zgodnie z przepisami. Jednak zdaniem detektywa jedynie policja w Chojnie zajęła się przestępstwem, natomiast ZUS przekazał informację do ABW. - Proceder z zaniżaniem składek stosuje w Polsce około 50 procent firm - szacuje Rutkowski. - Namierzyliśmy też spółkę w Antwerpii, która stosuje podobne praktyki. Zaproszeni na konferencję przedstawiciele ZUS poinformowali,
że to nie ich zakład wynajął detektywa. On sam stwierdził
natomiast, że o sprawie dowiedział się w trakcie czynności
operacyjnych. Krystyna Błażeczek, naczelnik wydziału ubezpieczeń i składek ZUS powiedziała, że podczas kontroli przeprowadzanych przez jej zakład, zdarzają się przypadki zaniżania podstawy odprowadzanych składek na ubezpieczenia społeczne, a jedna sprawa okazała się ewidentnym fałszerstwem dokumentów. Także ZUS próbował - bezskutecznie - skontrolować firmę RBS. Piotr Tolko, rzecznik ZUS dodał, że kontrole zostaną nasilone. Rutkowski zaprzeczył, jakoby zorganizował konferencję dlatego, że startuje w wyborach uzupełniających do senatu i znów chce być obecny w mediach. (kl) 2008-04-24 |
|